#2 Biegowe historie- Michał Antuszewski

Cześć!

Nazywam się Michał i mam 25 lat. Moja przygoda z bieganiem zaczęła się ponad 4 lata temu. Jednak sport w moim życiu obecny był przez całe życie… Był to jednak sport polegający głównie na oglądaniu meczów w telewizji i kibicowaniu Jagiellonii. Na wf-ach zawsze lubiłem grać w piłkę, jednak zawsze stałem na bramce, w myśl zasady „gruby na bramce”.

Gdy na początku lekcji trener zapowiadał nam, że dzisiaj będziemy biegać, w moich oczach pojawiało się przerażenie i zawsze próbowałem kombinować, że nie mam stroju itp. Do dziś pamiętam swoje czasy na 60m (całe 13 sekund) i na kilometr (5:14). Gdy dziś patrzę na ten wynik z testu na kilometr to chce mi się trochę śmiać. Gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że będę biegał, to bym go wyśmiał, a jakby mi ktoś jeszcze dowalił, że kiedyś przebiegnę 100km… to bym mu postawił taxi do Choroszczy 🙂 Ale po kolei.

Jak już wspomniałem, biegać zacząłem biegać 4 lata temu. Do 21 roku życia wyglądałem mniej więcej tak :

Przyszedł rok 2013- jak wszyscy ja również zrobiłem sobie jakieś postanowienie noworoczne. U mnie akurat wybór postanowienia był bardzo prosty. Jednak nie zacząłem od stycznia, brakło mi silnej woli. Pierwszy raz poszedłem na siłownie 13 lutego 2013. Wtedy też stanąłem pierwszy raz od dawien dawna na wagę. Wcześniej zwyczajnie się bałem. I to było chyba ta chwila kiedy to wszystko się obróciło o 180 stopni. Waga wskazała 103kg przy wzroście 169cm !!! Powiedziałem: Dość!

Ułożyłem sobie pierwszy plan który polegał głównie na aerobach: 30 minut bieżni, 30 minut rowerku stacjonarnego i 30 minut na stepperze. Oczywiście na początku było po 5-10 minut. Jednak wtedy byłem bardzo regularny i taki trening wykonywałem 6 razy w tygodniu.

Moje pierwsze 5 minut biegu na bieżni w tempie 8km/h (!!!) to była katorga. Z treningu na trening było coraz lepiej. Unikałem oczywiście słodyczy i starałem się jeść zdrowiej. Na początku kwietnia byłem wstanie przebiec już 60 minut na bieżni bez zatrzymania, a że mój tata akurat też się wtedy bawił w bieganie i był zapisany na Białystok półmaraton, to stwierdziłem „czemu nie”.   Zapisałem się na pierwsze zawody w życiu i od razu półmaraton.

Pomyślałem, że będzie ciężko, ale spróbuje. Dalej biegałem na bieżni. Przed połówką w plenerze zrobiłem może 3 biegi. W dniu półmaratonu waga wskazywała 84 kg, a więc nieźle. Przebiegłem go w czasie  1;59:24 i połknąłem bakcyla…. Po powrocie do domu od razu zapisałem się na Półmaraton Augustowski we wrześniu. Także ułożyłem sobie plan i zacząłem regularnie trenować.

Pewnego razu, jakoś w czerwcu przebiegłem w niedziele 26km, biegło mi się super i stwierdziłem… kurde, jak dam rade przebiec 26km, to może maraton też.. 😉 Wróciłem do domu i zapisałem się na Maraton Warszawski. Byłem bardzo podekscytowany i szczęśliwy.  Przy okazji zapisałem się do klubu biegowego Pędziwiatr Białystok poznając super ludzi z którymi utrzymuje kontakt do dnia dzisiejszego.

Wracając do maratonu, to start w nim był poprzedzony tydzień wcześniej biegiem na 10km na Białystok biega i 2 tygodnie wcześniej półmaratonem w Augustowie. Jakie wyniki? Półmaraton : 1:44, Dyszka ok. 44 minut. I na koniec maraton  w 3:59. Czwórka złamana w debiucie i dotychczas był to jeden z maratonów, który najmniej bolał.

Po powrocie domu, zapisałem się na Orlen Warsaw Maraton 😉 pomimo tego, że jednak trochę mnie bolało. Można powiedzieć, że dostałem wtedy kontuzji mózgu, na którą cierpi praktycznie każdy biegacz.

Od tamtej pory ukończyłem 9 maratonów w tym 7 w Warszawie (czas to zmienić)- życiówka 3:19, 6 półmaratonów, a dyszek nie liczę, ale było na pewno mniej niż maratonów. No i 3 biegi ultra na dystansie 80 i 100km  I tu wracam myślami do tych wf-ów. Jak sobie przypomnę, że sprawdzian na 1 km miałem w czasie 5:14 i umierałem a kilka lat później przebiegłem 42km z rzędu ze średnią prędkością 4:40min/km to się uśmiecham.

Bieganie całkowicie zmieniło moje życie. Prace magisterską na kierunku „Polityka Społeczna” pisałem na temat…. biegania ;). Od czerwca 2016 roku pracuje w Decathlon Białystok, oczywiście na dziale Bieganie. Pozwala mi to łączyć pasję z pracą i sprawia mi to ogromną frajdę kiedy mogę dzielić się swoją wiedzą i pasją z innymi.

Jeśli chodzi o moje dotychczasowe największe przeżycia związane z bieganiem to oprócz przebiegnięcia tylu maratonów i ultra, największym przeżyciem było bycie pacemekerem na najlepszym Półmaratonie w Polsce, czyli Białystok Półmaraton. Prowadziłem grupę na 1:40 i udało mi się przybiec dokładnie w tym czasie. Satysfakcja i podziękowania ze strony grupy- przeżycie nie do opisania !!

 

Bieganie bez wątpienia zmieniło moje życie. Gdybym nie zaczął biegać,pewnie dziś miałbym problem z wejściem po schodach na pierwsze piętro. Zamiast tego mam satysfakcję, pasję, plany i marzenia… a moim największym marzeniem biegowym jest przebiegnięcie kiedyś jednego z najtrudniejszych biegów ultra jakim jest Sparthatlon 😉 Sorry, pomyliłem się. To nie jest marzenie tylko cel, do którego już powoli zacząłem zmierzać. Trzymajcie Kciuki!!!

Z biegowymi pozdrowieniami
Michał

PS: W maju jadę z Arkiem na Wingsa, żeby pomóc mu z tym pucharem, bo podobno jest duży 😉

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bieganie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *