Być jak Warszawski Biegacz

Warszawski Biegacz– człowiek który sprawia, że bieganie długodystansowe, lub bardzo, bardzo długodystansowe staje się bardzo angażujące dla kibiców. Podczas Orlen Warsaw Marathon, niespecjalnie interesowało mnie jaki będzie skład podium, który będzie Artur Kozłowski, a maraton na Olimpiadzie wcale mnie nie interesował.

 

Od kiedy dwa lata temu Bartek pierwszy raz zaszalał na Wings for Life w Poznaniu ten bieg z roku na rok angażuje większe rzesze kibiców w Polsce, a także Polaków na całym świecie, którzy po ukończeniu swojego startu w Wings czekającą na wyniki, a serce się radowało gdy wygrywał w Mediolanie i wykręcał ten niesamowity wynik 88 kilometrów.

Bartek wygrał nawet z Adamem Malyszem,mimo że ten jechał samochodem… 🙂

Możnaby stwierdzić, że nastała moda na Warszawskiego Biegacza jak kiedyś Małyszomania. Chociaż słowa te będą nadal mocno przesadzone, to jednak chciałbym myśleć o bieganiu jako sporcie w którym taką popularność może ktoś zdobyć. Już w tej chwili z pewnością można powiedzieć, że jest znany szerzej niż najlepsi Polscy biegacze jak choćby świetny Henryk Szost, Artur Kozłowski, Adam Kszczot czy Marcin Lewandowski.

Jednak to nie tylko wpływ sukcesu na Wings for Life. Tak jak Kasia Gorlo napisała ostatnio „ Warszawski Biegacz to 5 lat ciężkiej pracy”. Wiele lat budowania swojej pozycji nie tylko treningowo, ale także PR-owo. Bartek do świetnych wyników dokłada świetny wizerunek, merytoryczne artykuły i dobry humor.

Jaki biegacz zawodowy w Polsce potrafił zrobić coś podobnego? Joanna Jóźwik- chyba tylko ona może się w jakimś stopniu z Bartkiem równać w tworzeniu relacji z kibicami, a później długo, długo nic. A właśnie o to w sporcie chodzi by przyciągać do swojej osoby tłumy, wzbudzać ich sympatię, być na nich otwartym i dostępnym, kierować swoim działaniem publicznym w taki sposób, by Twoi kibice myśleli o Tobie jak o namacalnej osobie, a nie kimś kto zdobył jakiś tytuł i tyle o nim wiem.
Nasi czołowi biegacze często mówią o tym, że nie mają pieniędzy na treningi, na przygotowania, więc jak mogą mieć osiągnięcia na wielkich imprezach? Słuchajcie, jak możecie być atrakcyjni dla sponsorów kiedy znani jesteście głównie w swoich kręgach zawodników startujących na bieżni? Przekazujcie coś więcej od siebie dla kibiców niż udział w zawodach i dobry wynik. Edukujcie społeczeństwo, rozmawiajcie z nim, angażujcie się w relacje ze zwykłem Kowalskim, który zaczął biegać dzisiaj rano. Zaraz ktoś by mógł powiedzieć, że zawodowcy nie mają na to czasu, bo muszą trenować. Ale czy myślicie, że Bartek ma tak dużo czasu wolnego, że robi to dla wypełnienia dnia? Nie, Bartek odpowiedział na zapotrzebowanie społeczeństwa i wypełnił rynkową lukę czymś więcej niż bieganiem jak możemy przeczytać na jego blogu. Zapewne czasu ma zdecydowanie mniej niż 95% Polskich biegaczy uznawanych za zawodowców, bo łączy prowadzenie bloga, pracę i bieganie, a nie jest to na pewno łatwe i mało czasu nie zajmuje.

Dlatego to co robi Bartek Olszewski jest dla mnie niesamowite od kiedy tylko zacząłem biegać i trafiłem na jego bloga. Pierwszo jednak inspirowała mnie tylko jego biegowa historia, jak to zaczął biegać i w kilka lat zszedł poniżej 2.30 w maratonie. Później angażowały mnie coraz bardziej jego teksty z których można wyciągnąć dużo nauki, wiedzy, a teraz patrzę na całość i jest to dla mnie najbardziej inspirujące. Połączenie świetnych działań wizerunkowych i ogólnie pojętych działań marketingowych, genialne wyniki i to, że zaczął od tego co ja- od zachcianki by pobiec maraton. Dlatego też powinien być w pewnym stopniu wzorem dla naszej biegowej krajowej czołówki. Dlatego jest inspiracją dla mnie, jak też zapewne dla setek, może tysięcy, a nawet dziesiątek tysięcy ludzi. Po wczorajszym jego sukcesie zapewne w wielu głowach, także i mojej krąży ciągle myśl „Być jak Warszawski Biegacz”.

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bieganie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *