Czasem słońce, czasem śnieg- czyli białostockie bieganie

12- tyle skrajnie wycieńczonych osób trafiło do szpitala po niedzielnym półmaratonie w Białymstoku. Do tego wiele mniej drastycznych sytuacji wymagających pomocy sanitariuszy, wolontariuszy czy ludzi na trasie dla poszkodowanych. Takie informacje podają Maratony Polskie w swojej relacji. Nigdy wcześniej nie widziałem takich sytuacji. Trafiliśmy piękną pogodę na dzień startu, jednak nie do końca optymalną do biegania 😉

Tym razem z tego co mi wiadomo nie stało się nic na tyle poważnego, by ktoś ponosił jakieś długotrwałe konsekwencje zdrowotne z powodu startu. Tak było tym razem dzięki świetnej organizacji biegu, która stała na bardzo wysokim poziomie i nie dopuściła do tego, a także dużej liczbie biegaczy, którzy wspierali się nawzajem.

Jednak w przyszłości pamiętajmy by samemu zadbać o to by tej pomocy nie potrzebować.

  1. Reagujmy na temperaturę- tutaj był ogromny przeskok  temperatury w ostatnich dniach. Gdyby podobne warunki utrzymały się około tygodnia to prawdopodobnie 80% wspomnianych sytuacji nie miałoby miejsca. Mielibyśmy czas na „aklimatyzację”. Widzieliśmy jakie warunki były we wtorek i środę- padał śnieg. W piątek było już grubo powyżej 20 stopni na słońcu. Gorąco było każdemu, bo to pierwsze takie temperatury, a skoro było gorąco bez biegani to wypadałoby zwolnić przynajmniej w pierwszej części dystansu. Pogoń za życiówką? Jak najbardziej, popieram ambicję, ale trzeba być realista i reagować na warunki. W takim upale oszczędź się w pierwszej części dystansu i jeśli słońce nie będzie Ci dokuczało to rusz po 15 kilometrze, jeśli ocenisz swój stan jako bardzo dobry.

    Wtorkowy śnieg i temperatura ok 5 stopni

  2. Pij dużo wody- słyszałem nawet takie zdanie „ej, a to nie lepiej wypić trochę mnie i mniej ważyć na starcie?”. Absolutnie nie! 3-4 litry dziennie moim zdaniem powinno się minimalnie pić w takich warunkach ostatnie 2 dni przed startem. kilogram mniej nie zrekompensuje Ci strat czasowych i zdrowotnych jeśli będziesz zbyt słabo nawodniony.
  3. Biega- żeby biegać trzeba biegać. Proste, ale jakże prawdziwe. Półmaraton to nadal dystans, na który porywa się osoba z kanapy, która właściwie przed startem nie biegała. Bieganie jest energetycznie bardzo wymagającym sportem, a 21 kilometrów zmęczy porządnie każdego, czy to amatora, czy zawodowca. I nie musisz tutaj lecieć na nie wiadomo jaki wynik. Jeśli prowadziłeś mało aktywny tryb życia to nawet przejście takiego dystansu męczy, a co dopiero próba biegu. Dostajesz bombą wysiłkową w twarz i ta bomba dodatkowo urywa Ci nogi i ręce 😉 Dlatego jeśli chcesz wystartować na takim dystansie bezpiecznie to wypadałoby biegać regularnie co najmniej 2-3 razy w tygodniu minimum pól godziny. To nie jest oczywiście mówienie, że „wystarczy biegać 2-3 razy w tygodniu” by mieć wyniki i ja to promuję. Nie, jeśli chcesz robić wyniki to inna sprawa, inne bieganie. Ale jeśli chcesz wziąć jednorazowo udział, to podejdź do tego z głową i trochę pobiegaj przed, biegaj regularnie, a nie od święta, bo świąt mamy trochę za mało 😉 Mówisz, że biegasz dla przyjemności dlatego biegasz bardzo rzadko? Ok- tylko gdzie kur… przyjemność jeśli biegałeś w ostatnim miesiącu załóżmy 4 razy? Dla ludzi, którzy biegają od kilku, kilkunastu lat to przyjemnością będzie mimo tak małej liczby treningów, ale nie dla osoby która prze pół roku pobiegała 10 razy i uważa, że teraz czas na półmaraton. Mierzmy siły na zamiary 😉
  4. Odpowiednio się ubierz, przygotuj na słońce- tutaj głownie chodzi mi o skórą i nakrycie głowy. Pamiętaj o czapce- chyba, że jesteś w 100% pewny, że słońce nie sprawi Ci problemów (ja tak miałem wczoraj i czapkę po rozgrzewce zdjąłem, a całą trasę pokonałem bez problemów ze słońcem), wtedy ją zdejmij i zostaw u mamy, taty, dziadków czy innych kibiców. Chroń ramiona i szyję- są to miejsca najbardziej podatne na promienie słoneczne, a długie przebywanie na takim słońcu grozi poparzeniem słonecznym. Dlatego jeśli biegasz w singlecie to warto jak najszybciej po biegu założyć koszulkę z rękawkiem, a na sam bieg posmarować się czymś chroniącym, typu balsam do opalania. Niestety ja wczoraj o tym zapomniałem i efekt jest nieprzyjemny 😉

Arek nie posmarował…

 

Dbajmy o swoje zdrowie, używajmy wyobraźni, przygotowujmy się lepiej do dużego wysiłku, a wyjdzie to na korzyść nam, naszym bliskim a także organizatorom biegów 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bieganie, Pozostałe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *