Podsumowanie 17 tygodnia przygotowań do 2.30

Odżyłem po debiucie w ultra i znowu nabieram mocy 😀

Za mną już 17 tydzień przygotowań do docelowego maratonu o którym mówi nazwa bloga. Co w tym tygodniu robiłem?

Poniedziałek 6 marca

Dzień wcześnie było wolne i w końcu nogi były już lekkie,  na treningu musiałem wręcz się hamować. 12 kilometrów w tempie ok 4.50. Samopoczucie świetne, nogi lekkie, tętno spokojne

Rzym i trasa na regenerację wzdłuż rzeki 😀

Wtorek 7 marca

Powtórka z poniedziałku, odczucia takie same, podobny dystans- 12.5 i czas.

Środa 8 marca

Bieganie w końcu w Białymstoku z Dawidem Trojanem, z którym od prawie już 2 miesięcy regularnie trenujemy razem, co daje fajne efekty. 16 kilometrów na luzie i tempie 4.40

Czwartek 9 marca

W końcu przyszedł czas na akcent. Pierwszy od 10 dni.
Tym razem jeszcze w formie zabawy biegowej by nabierać świeżości. Część główna to 20x 1 minuta na 1 minucie przerwy.
Łącznie 17 km.

Piątek 10 marca

Tego dnia zacząłem wracać do dwukrotnego biegania w ciągu dnia. Kilometraż odgrywa ważną rolę w każdym treningu, ale żeby duża dzienna objętość nie męczyła mocno to dzielę to na dwie jednostki w ciągu dnia. Jedna krótka w charakterze rozruchu, a druga jako normalna jednostka danego dnia. I tego dnia:
Rano: 13 km
Wieczorem: 7 km

Sobota 11 marca

Start w Lidze Międzyuczelnianej w ramach „eliminacji” do Akademickich Mistrzostw Polski. „Eliminacji” ponieważ zainteresowanie w tym roku było śmiesznie niskie. Wystartowało 5 osób, w tym jedna poza konkursem. Efekt 1 miejsce z czasem 12:17 na dystansie 3750 metrów.

Do tego 4 km rozgrzewki i tyle samo schłodzenia. Dobry bieg na przebudzenie przed kolejnymi tygodniami biegania na większej szybkości.

Niedziela 12 marca

Coś na co od dawna czekałem. Długie wybieganie. Niestety partner treningowy zrezygnował z powodu zmęczenia ostatnimi dniami treningów. Jednak takie decyzje- odpuszczenie jednej jednostki, są bardzo ważne i pokazują świadomość naszego biegania.
30 kilometrów w tempie 4.47min/km wyszło całkiem przyzwoite tempo i bez większych problemów. Jedynym była… nuda 🙂

Łącznie 120 kilometrów w tym tygodniu, aż byłem zaskoczony kiedy podliczyłem 😀

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bieganie, Podsumowania tygodnia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *