Podsumowanie 18 tygodnia przygotowań do 2:30

Poniedziałek 13 marca

Rano rozruch 5 kilometrów, tempo spokojne. Musiałem się rozruszać po trzydziestce dzień wcześniej. Po południu 16,5 km już zdecydowanie lżej szło niż piątka rano. Po bieganiu 3 serie podciągnięć, pompek, przysiadów i ćwiczeń na brzuch, oraz trochę stabilizacji i taki zestaw ćwiczeń dorzucałem w tym tygodniu 4 razy. Trzeba trochę mięśnie podbudować.

Wtorek 14 marca
Od rana czułem się dobrze. Tym razem bez porannego rozruchu, bo część główna treningu szykowała dla mnie niezły wycisk. 4×2 kilometry w tempie 3.35-3.30 na przerwie 4 minuty a na koniec kilometr na maksa, wyścig z Dawid Trojan. Efekt był taki, że ostatni kilometr pobiegłem w 3.15. Niby szału nie ma, ale byłem z tego treningu bardzo zadowolony.

Środa 15 marca

Pobudka wcześnie rano, bo o 5 i 5 kilometrów na sztywnych nogach. Później podróż do Warszawy po nową wiedzę i rozwój przez udział w kolejnym projekcie w pracy. Po kilku godzinach burzy mózgów dorzuciłem kolejne kilometry, ale nadal na ciężkich nogach.

Czwartek 16 marca

Na ten dzień zaplanowałem dawkę cięższej pracy dla mięśni głębokich na górkach i schodach. Zaczęło się od 11 km w drugim zakresie tętna po Lesie Antoniukowskim, później 3 razy po schodach na 8 piętro i na koniec delikatne 2 kilometry schłodzenia. Sprawdza się u mnie bieganie czegoś mocniejszego co dwa dni.

Piątek 17 marca

Tym razem tylko wieczorem i wyszło 16 kilometrów w bardzo spokojnym tempie.

Sobota 18 marca

W końcu jakieś porządne zawody! Grand Prix Zwierzyńca. Plan była taki by zacząć w okolicach 3.40 i delikatnie przeć do przodu. Pierwszy kilometr wybił na zegarku po 3 minutach i 34 sekundach, więc prawie tak jak planowałem. Kolejne 5 kilometrów to bieg praktycznie ramię w ramię tak jak zakładaliśmy z Dawidem, zaś druga część to już podkręcenie delikatne tempa i sprawdzenie w jakim miejscu obecnie jesteśmy. Zegar zatrzymał się na 35:33– nie jest źle. Płuca dobrze się bawiły, zaś nogi sprawdzają jeszcze w słowniku definicję słowa „szybkość”.

Po biegu schłodzenie i rozciąganie, no i pączek uczestnika 😀
Wieczorem dla regeneracji jeszcze 6 kilometrów i rolowanie.

Niedziela 19 marca

Rano 11,5 km regeneracyjnie po sobotnich zawodach, odwiedziny rodziców na wsi i jeszcze wieczorne truchtanie po lasach Suwalszczyzny- 8km. Niedziela to dzień w którym naprawdę porządnie odpoczywałem- pospałem, odłożyłem pracę na bok i biegałem bardzo spokojnie, tego mi było trzeba. W tygodniu 19 będzie ogień!

Kilometraż tego tygodnia- 131 km

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bieganie, Podsumowania tygodnia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *