Podsumowanie 22 tygodnia przygotowań do 2.30

22 tygodnie od kiedy rozpocząłem drogę do 2.30. Najdłuższy okres przygotowań jaki do tej pory przeszedłem. W 23 tygodniu czeka mnie bardzo ważny start kontrolny na 10 kilometrów na którym nie zamierzam się w żaden sposób oszczędzać, ma być wynik. Co robię 2 tygodnie przed takim startem?

Poniedziałek 10 kwietnia

12x1000m– skoro uczestnicy programu „Breaking2” wykonują taki trening to warto iść w ich ślady. Dwa dni wcześniej pobiegłem mocna dychę na Grand Prix Zwierzyńca i wydawało mi się, że jeszcze delikatne zmęczenie będę odczuwał podczas tego treningu. Jeśli to zmęczenie było, to niesiony rywalizacją na każdym powtórzeniu z Dawidem zapominałem o tym i kręciłem czasy sprawiające, że byłem w ogromnym szoku tego treningu.
Efekt?
8 powtórzeń w 3.23
2 powtórzenia w 3.24
1 powtórzenie w 3.22
i ostatnie to oczywiście wyścig i rezultat 3.03
Po każdym powtórzeniu nie pojawiały się problemy oddechowe, stabilny puls i możliwość przyspieszenia, przerwa trwała 3 minuty. Oczywiście w nogi weszło bardzo dobrze 🙂
Na bieżni różne cuda się dzieją 😀

Takiej pogody w ostatnim czasie brakuje…

Wtorek 11 kwietnia

Luźne 9 kilometrów i odzyskiwanie sił.

Środa 12 kwietnia

Dobrze się czułem przez 10km, pierwsze 10 km a później było jeszcze 20. Najgorsze samopoczucie na treningu od bardzo dawna, czułem się naprawdę fatalnie. Wymęczone, ale kolejne bardzo długie bieganie zostało odhaczone.

Czwartek 13 kwietnia

Luźno 10 kilometrów

Piątek 14 kwietnia

Tego dnia pokonał mnie leń, zmęczenie, zniechęcenie. To już ten czas kiedy na treningi nie ma się najmniejszej ochoty. Lek? Trochę luzu i przede wszystkim towarzystwo podczas treningów. Był to pierwszy wolny dzień w kwietniu i drugi od 6 marca, także się należało.

Sobota 15 kwietnia

W bólach, bez chęci, ze złym nastawienie wyszedłem na 3×3 km. Założeniem było przebiec każdą w średnim tempie 3.40. Płuca i nogi nie chciały pracować tego dnia i zamiast dość luźnego treningu wyszła mordęga i gorsze samopoczucie niż w trakcie poniedziałkowych tysiączków. Każdy kilometr był wymuszony. Tak to jest jak przyzwyczaisz się do partnera biegowego, a nagle masz do wykonania samotną jednostkę. Niemniej założenie średniego tempa wykonane.
Wieczorem jeszcze dorzuciłem kilka kilometrów, trochę ćwiczeń i sporo rozciągania.

Niedziela 16 kwietnia

Po raz kolejny bardzo luźny bieg po mocnej jednostce. Zwyczajnie nie chce się już biegać. Kilka dni kiepskiego samopoczucia podczas biegania trochę demotywująco działa. Jednak to też wpływ świąt. Jest to czas na rozmowy z rodziną, spotkania towarzyskie i ciężko przycisnąć się i wymóc wzmożoną pracę podczas gdy większość ludzi ma wolne. Całe szczęście był to planowany luźniejszy tydzień i podczas świąt trafiłem luźne biegi.

Podsumowanie
109km na tydzień przed Orlenem i biegiem na 10 km. Pamiętam, że nie jest to priorytetowy start tej wiosny dlatego niemal do końca pracowałem na pełnych obrotach. Najbliższy tydzień to już redukcja obciążenia przed Wings for Life, co dobrze się pokryło z Orlenem i nawet powinno zaplusować. Cały tydzień poza poniedziałkiem miałem problemy z bieganiem powyżej 10 km i z jakąś większą intensywnością. Gdy już jednak wyszedłem w niedzielę to czułem coraz świeższe nogi, mimo sobotniego dość intensywnego treningu wracała moc. Przyszły tydzień to powrót do pełnej mocy i mam nadzieję, że rekord.

To jaki wynik mogę wykręcić w Warszawie?

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bieganie, Podsumowania tygodnia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *