Podsumowanie 25 tygodnia przygotowań do 2:30

Tydzień, który miał być zwieńczony najważniejszym startem wiosny. Jak wyszło to już wiecie- nie za dobrze. Co mogło pójść nie tak w treningach? Tutaj wydaje mi się, że wszystko grało jak trzeba, byłem wypoczęty i pełen energii przez cały tydzień. Poza poniedziałkiem…

Poniedziałek 1 maja

8 kilometrów spokojnego biegania rano. Byłem na diecie białkowo-tłuszczowej 4 dzień. Miało być kiepsko, a jednak zdecydowanie lepiej się czułem niż dzień wcześniej, kiedy w pracy buty mi się dwoiły w oczach pod koniec dnia. Tego dnia miałem też wesele przyjaciółki ze studiów. Czy piłem? Wzniosłem łącznie 3 toasty 😉

3 toasty, tańce i dobre foty 🙂

Wtorek 2 maja

Porządnie odespałem imprezę- 7 godzin snu. Nie odczuwałem żadnego zmęczenia, a na dodatek zrobiłem dzień wolny od treningu, by organizm miał czas na odpoczynek po wcześniejszych tańcach. Bieganie nie było zupełnie potrzebne tego dnia.

Środa 3 maja

Ostatni intensywniejszy trening przed startem w Bratysławie. 5 kilometrów rozgrzewki następnie 6 kilometrów w tempie delikatnie szybszym (3.50) niż przewidywane startowe w niedzielę, by sprawdzić jak się czuję biegnąc w tym tempie. Było w porządku, bez żadnych problemów, bez dużego wysiłku. Po tym jeszcze kilometr w tempie zdecydowanie szybszym by rozruszać się, poczuć prędkość i docenić tempo 4.0 na zawodach. Na koniec 4 km schłodzenia.

Czwartek 4 maja

11 kilometrów biegu spokojnego, a na koniec rytmy 5x 100 metrów na pobudzenie.

Piątek 5 maja

Jedynie 5 kilometrów i kilka przebieżek. Czułem się naprawdę świetnie.

Sobota 6 maja

Dzień bez biegania, a co robiłem tego dnia? Opisze to w poście relacjonującym wyjazd do Bratysławy.

Na trasie Wings for Life

Niedziela 7 maja

Rozgrzewka ok 2,5 km spokojnego truchtania, później rozciąganie. Skupiłem się na łydkach, brzuchu i ramionach. Bieg mogę podzielić na dwa etapy 36 kilometrów w tempie średnim 4.0-4.02 i 6 kilometrów przerywane ciągłymi dolegliwościami.

Wyszedł świetny trening, który mam nadzieję, że przysłuży mi się w kolejnych tygodniach.

Podsumowując, tydzień był z małą objętością- 82 kilometry, dbałem o to by na treningach biegało mi się jak najlepiej, by organizm był ciągle wypoczęty. Zwyczajowo już w środku tygodnia zrobiłem ostatni akcent, który wszedł dobrze, na spokojnym tętnie i czułem się komfortowo. Jeśli chodzi o trening, niewiele bym tutaj miał na chwilę obecną zarzutów. Nie zadziałały sprawy około biegowe o których więcej piszę w relacji z Wings for Life.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bieganie, Podsumowania tygodnia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *